niedziela, 14 lipca 2013

2. Nowe życie .

                                                                         ~Saili~

        Obudził mnie krzyk ludzi. Poczułam się jeszcze senna i zmęczona. Nagle uchyliły się drzwi. Była to pewna niska kobieta już w podeszłym wieku , miała szarozielone oczy i była przebrana w biały fartuch. Trzymała coś w dłoni . Była to tacka z jakimiś lekami. Wyjęła igłę i zaczęła podążać w moim kierunku. Zaczęłam skamleć . Poczułam tyle mrowienie na brzuchu i potem zobaczyła ciemność  . Obudziłam się w jakimś samochodzie . Bardzo trzepało .Byłam przywiązana jakimiś linami . Odgryzłam je i wyskoczyłam z samochodu ponieważ tylne drzwi samochodu nie były domknięte. Zaczęłam się turlać po jakimś urwisku .Kamienie zaczęły spadać mi na głowę i łapy . Poczułam ból . Jeden , duży kamień przycisnął mi przednią łapę. Zaczęłam wyć do księżyca  . Nagle jakiś nieznajomy ,, ktoś '' odepchnął ode mnie kamienie i wzbił się w powietrze i odfrunął... Nagle przypomniałam sobie , że ja też mam skrzydła i wzbiłam się w powietrze, niestety nie za wysoko ponieważ moje skrzydło było uszkodzone od tego upadku . Zaczęłam iść. Przedzierałam się krzaki i różnego rodzaju rośliny . Szłam zamyślona kim mógł być ten ,, wybawicie'' , że tak go mogłam nazwać.  Doszłam do niewielkiego źródełka . Woda była krystalicznie czysta. Zaczęła z niego  łapczywie chłeptać wodę.  Woda  była tak smakowita , że nie mogłam się od niej  oderwać  . Zobaczyłam w oddali , że coś odbija się od światła księżyca . Podeszłam bliżej . Zobaczyłam jakiś złoty pierścień . Moja ciekawość nie dawała mi spokoju . Założyłam go sobie na pazur . Niespodziewanie poczułam , że coś się we mnie zmienia . Poczułam że mogę władać wodą i Ziemią  . Nawet moje skrzydło ,, ozdrowiało '' i  miałam je jeszcze piękniejsze . Coś mnie zaczęło korcić żeby wzbić się w powietrze.  Leciałam i leciałam omijając korony drzew. Księżyc jasno świecił i wskazywał mi drogę gdzie mam lecieć  . Niedaleko na wschód zobaczyłam jaskinie . Pomyślałam że miło byłoby zanocować w niej , z dala od tego całego laboratorium .  Zaczynałam nowe , piękne życie. Ułożyłam się na liściu paproci i zaczęłam myśleć o mojej siostrzyczce  Lilayne  i co u niej słychać , o moich nieżyjących rodzicach . W końcu usnęłam . . .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz