czwartek, 18 lipca 2013

6. Poszukiwania i wypadek.

                                                                                                  ~Saili~ ♥

           Nazajutrz po bardzo wypoczętej nocy , obudziłam szybko Lilayne i szybko popędziłam , żeby zjeść śniadanie .Bardzo mnie korciło , żeby szybko znaleźć kogoś do watahy . Tak bardzo mnie to pochłonęło , że zamiast łbem do miski natrafiłam na kamień .
- Ajjj cholerny kamień . - Pisnęłam .
- Spokojnie , spokojnie , nie denerwuj się - Powiedziała spokojnym głosem Lili .
- Jak mam być spokojna jak nie mogę się skupić  .Tak bardzo chcę już wyruszyć . Kiedy wyruszymy ?! - Rwałam się .
- Już niedługo . Muszę tylko ogarnąć jaskinię i zjeść śniadanie. Ty idź przygotować nas do wyprawy . - Oznajmiła Lili .
Nie mogłam się skupić , w ogóle nie kontaktowałam .Nie wiedziałam nawet co pakuję . Coś się ze mną działo niedobrego .Kręciło mi się w głowie .Łapy się pode mną uginały . Chciałam krzyknąć , ale tylko tyle udało mi się z siebie wydobyć.
- Liil...... !! - Urwałam w połowie słowa , nie mając już sił na więcej . Niestety Lilayne nie usłyszała  . Upadłam .
- Czułam jak na mojej głowie świta tylko 12 gwiazdek , kręcących wokół mojej głowy .Za chwilę widziałam tylko ciemność...
-Saili !! , Sailii!! , Sailii ty tępa dzido !!! , co Ci się stało ? - Słyszałam jak ktoś mnie woła . Nic nie odpowiedziałam . Potem poczułam jak coś lub ktoś polewa mnie wodą . Wzdrygnęłam się  .
- Boooże !!! Co ty wyprawiasz ??!! Na rozum Ci upadło ?? !! Słoneczko za bardzo przygrzało ??!! - Krzyczałam .
- Chyba tobie przygrzało za bardzo !!  Co się z tobą dzieje , od raza chodzisz jak struta , lub coś . Nic Ci nie jest ??!! Bożee !! Co to za beznadziejne pytania zadaje . Oczywiście , że Ci coś jest !!
- Nic mi nie jest Lil . - Uspokoiłam ją.
- Jak to nic ? ! Upadasz sobie na ziemię , z byle powodu ? Ojjj nie !! Muszę biec po jakiegoś lekarza.. ( Lekarza wilka  jak coś xd)
- Ogłupiałaś ?! Ja się nie będę badać .Ja idę w poszukiwaniu wilków do watahy czy tego chcesz czy nie .  - Broniłam się .
- Dobrze jak tam chcesz . Jak będziesz prosić o pomoc , jak będziesz umierać . NIE licz na mnie . - Mówiła Lilayne .
- Na pewno nic mi nie jest . Przyrzekam . Nie czuję się źle .
- No dobra , choć my . Ale jeżeli będzie Ci się coś dziać to mów.
- Okej , okej . - Obiecywałam .
Wadery szły i szły . Omijały szerokim łukiem las. Nie chciały do niego wchodzić , bo nie chciały się zgubić . Dążyły do swojej wioski ( gdy były jeszcze młodymi wilczkami mieszkały tam ) , oddaloną o 10 km od ich jaskini . Ale szły , wytrwale dążyły do upragnionego celu .Nie zważała im niepogoda czy coś specjalnego . Doszły do starego , walącego się mostu . Obok niego stało drzewo a na nim regulamin przechodzenia .
- REGULAMIN PRZECHODZENIA ? ! Hahahahhahahahaahahhahahahahahahah , śmieszne  . - Śmiała się Saili .
- Nie śmiej się , to poważne . - Ostrzegała Lilayne .
- Poważne ??!! Kpisz sobie ....
- Nie , nie kpie sobie . Jeżeli źle przejdziemy możemy zginąć .. .
- Woow interesujące... - Drwiła Saili.
Po przeczytaniu regulaminu przez Lilayne , Saili nie zważając na jakość mostu , wskoczyła na most i zgrabnie przemieszczała się po nim . Pierwsza zasada brzmiała : NIE WOLNO LATAĆ. 
- Saaaili uważaaaaj !!! - Krzyknęła Lili .
Gdy Saili się obejrzała już spadała z mostu . . .




1 komentarz:

  1. A Ty jak zwykle nie uważasz ;P Mówiłam, że starszej siostry trzeba słuchać, to nie :D

    OdpowiedzUsuń