poniedziałek, 22 lipca 2013

7. Razzaer

                                             ~L.I.L.A.Y.N.E~

                         
Czas jakby nagle zatrzymał się w miejscu. Wszystkie obrazy stanęły w miejscu zlewając swoje kolory w jedną plamę. Czułam, jakbym miała zaraz upaść. Jakby ktoś wstrzyknął mi w łapy wodnistą substancje, która rozeszła się po całym moim ciele. W głowie jakiś nieznajomy mi głos, krzyczał tak znajome słowo, tak znajome imię.
Saili…
Szybciej, niż mój mózg zaczął reagować, zareagowało całe moje ciało. Runęłam w dół za moją siostrą w nadziei, że zdołam ją jeszcze dosięgnąć, zanim roztrzaska się o ostre krawędzi skał spoczywające nieruchomo w dole, niczym drapieżcy wyczekujący swej ofiary. Byłam tak blisko. Jedynie centymetry dzieliły moje pazury od jej śnieżnobiałego futra. Wiatr szalenie piszczał mi w uszach, próbując spowolnić mój lot. Dystans, który dzielił nas od śmierci malał w szaleńczo szybkim tempie i nawet nie wiedziałam kiedy nastała bezkresna ciemność.

Sama nie wiem, co mnie obudziło. Tyle się wokół mnie działo. Słyszałam potok rwącej rzeki, tuż obok mnie, słodki śpiew ptaków latających nad moją głową. Próbowałam otworzyć oczy, jednak pożałowałam tego i zaraz je zamknęłam z uwagi na rażące promienie słoneczne. Westchnęłam głęboko, aby po chwili zwlec się z suchej ziemi na cztery łapy. Rozejrzałam się badawczo, próbując sobie przypomnieć, co się właściwie stało. Pamiętałam jedynie to, że rzuciłam się za Saili w przepaść, chcąc ją ratować, jednak jakoś marnie mi to chyba wyszło. A co, jeśli ona…
Nie żyje…
Nie chcę jej znowu stracić po tym, jak dopiero co odnalazłyśmy siebie nawzajem. Z trudem powstrzymując łzy, który same napływały mi do oczu potruchtałam przed siebie. Chciałam choć spróbować znaleźć wskazówkę, która da mi odpowiedź, czy moja siostra jeszcze żyje. W ten w mojej głowie usłyszałam głos.
Kieruj się na północ… Kraina wiecznie skuta lodem i śniegiem czeka. W jej zgliszczach znajdziesz to, co dla Ciebie cenne najbardziej. Za siebie się nie oglądaj, to ważna wskazówka. Idź prosto, przed siebie, a serce Twe Cię posłucha.
Stanęłam jak wryta nie mogąc uspokoić własnych myśli szalejących w mojej głowie. Co to miało znaczyć? A jeśli ktoś robi sobie żarty? Westchnęłam głęboko. Nawet jeśli, to co mi szkodzi spróbować? Nie mam nic do stracenia, a może nawet coś zyskam. Kraina wiecznie skuta lodem i śniegiem… Chyba chodziło o Razzaer, Krainę Lodu. To dobre parę dni wędrówki. Muszę to zrobić.
   Nie czekając na jakiekolwiek zaproszenie, wzbiłam się w górę i poszybowałam przed siebie. Szaleńczy wiatr pchał mnie do przodu, bawiąc się długimi kosmykami mojego śnieżnobiałego futra. Na moim pysku zagościł znikomy uśmiech. Jeśli ona tam jest.. Nie… Ona na pewno tam jest, wierzę w to. Musi tak być.

Dzień powoli chylił się ku zachodowi. Słońce już całkowicie znikło z błękitnej płaszczyzny nieba, oddając panowanie księżycowi. Zniżyłam nieco lot, aby po chwili gładko stanąć na ziemi na czterech łapach. Rozejrzałam się. Nie było tu ani jednej żywej duszy. Nawet zwierzęcia.
Co to za miejsce…
Wiedziałam jedno. Nie podobało mi się to. Wszystko tutaj było jakieś dziwne. Nawet roślinność. Co to za kraina? Wcześniej nawet przez głowę by mi nie przeszło, aby tutaj spędzić noc, jednak w tej chwili nie było innej możliwości, jak tylko ułożyć się pod drzewem i zasnąć.

2 komentarze: